poniedziałek, 1 listopada 2010

Panna cotta

Gdyby nas w dzieciństwie ktoś poprosił o wymienienie chłodnych deserów, jakie znamy, to lista pewnie ograniczyłaby się do lodów, budyniu, galaretki, bitej śmietany no i może schłodzonego kisielu... I w zasadzie każdy z nich można było zrobić z torebki... Ale dość szybko zrozumieliśmy, że kulinarna rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, że istnieją jeszcze różne musy, kremy, puddingi. Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego przez długi czas panna cotta była w Polsce słabo znana. Składniki są przecież bajecznie proste: śmietanka, mleko, cukier, żelatyna. Żadnej egzotyki, w dodatku jeszcze pana cotta reprezentuje włoską kuchnię, lubianą w Polsce i w wielu zakątkach świata. A smakuje rewelacyjnie - konsystencja galaretki, smak bitej śmietany czy raczej intensywnie mlecznego kremu. W zależności od pory roku i posiadanych dodatków, można ten czysty, prostolinijny smak złamać jakimiś owocami, konfiturą, orzechami czy syropem klonowym.
Z podanych składników wychodzi 5 porcji deseru. Jesteśmy zwolennikami mniejszych porcji, bo zachłanność przy jedzeniu panna cotty nie popłaca. Po pewnym czasie deser wydaje się już za ciężki i mdły. A łasuchy zawsze mogą przecież pokusić się o kolejną porcję... 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: minimum 3 godziny

Składniki:
200 ml śmietanki 30% lub 36%
200 ml mleka
70 g cukru
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
2 łyżeczki rumu
2 łyżeczki żelatyny
1/2 szklanki wody

Żelatynę wsypujemy do kubka z wodą i dokładnie rozpuszczamy. Odstawiamy. Przygotowujemy dwa rondelki. W jednym doprowadzamy do wrzenia śmietankę, a w drugim mleko z cukrem. W trakcie podgrzewania mleka należy je mieszać, żeby nam się nic nie przypaliło. Zagotowane śmietankę i mleko mieszamy z żelatyną, ekstraktem waniliowym i rumem. Mieszamy energicznie przez około minutę po to, żeby żelatyna się dobrze rozpuściła. Studzimy i jeszcze ciepły płyn wlewamy do salaterek lub lampek do wina. Wstawiamy do lodówki, żeby stężały. Panna cottę możemy podać z konfiturą, musem ze świeżych owoców, siekanymi orzechami lub migdałami, syropem klonowym. Możemy jeść ją też bez żadnych dodatków, bo jest naprawdę pyszna. Przed podaniem sugerujemy wyjęcie jej na kilka minut z lodówki, żeby się delikatnie ogrzała i nabrała delikatności.

15 komentarzy:

  1. wow! Mi się wydawało że to jakiś super skomplikowany deser jest a tu proszę ... dziękuję za uświadomienie

    OdpowiedzUsuń
  2. to prawda. panna cotta jest bardzo smacznym i łatwym deserem. też go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Alkoholowa panna cotta... Tego jeszcze nie widziałam! Ale - podoba mi się! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm... ale mi sie zachcialo takiej panny:) pychota:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie łasuchy jak ja zawsze poproszą o dodatkową porcję :) Dziękuję, Kochani! dmn

    OdpowiedzUsuń
  6. A można ją zrobić z żelatyny nie-sypkiej? Ja mam taką w listkach...

    OdpowiedzUsuń
  7. na pewno mozna. Tylko zupelnie nie mamy pojecia jak sie ma zelatyna w listkach do takiej sypkiej tzn. jakie sa proporcje. ale z pewnoscia trzeba ja najpierw zamoczyc w wodzie, a dopiero potem dodawac do mleka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyprobuję i dam znać jak poszlo ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za miłe słowa:)
    Marta, jak Ci wyjdzie to prosze napisz nam jakie stosowałaś proporcje, bo w wielu przepisach angielskich pojawiaja sie wlasnie platki zelatyny i nas skutecznie odstraszaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wlasnie jestem na wakacjach w Polsce i będę jednak robić z sypkiej żelatyny - to będzie pierwsza próba ;) Zastanawiam sie tylko, czy mozna ją podać na przykład z kompotem śliwkowym? Truskawek obecnie tu brak ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Marta, kompot to raczej nie. Moze powidla. Cos gestszego niz kompot :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zrobiłam! Było przepyszne i takie proste!!! :D Superancki deser, od teraz mój ulubiony.

    Podałam w malutkich pucharkach, a jak zastygło to rozciapkane brzoskwinie z puszki na tym ułożyłam i posypałam platkami migdałowymi. Rodzina byla zachwycona!
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super :)) cieszymy sie bardzo!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy10/26/2013

    Czy "zelatyna fix" to to samo co zelatyna? niestety u mnie 2 lyzeczki nie wystarczyly i wcale sie nie scielo :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie spotkaliśmy się z tym produktem. Ale od czego jest Google. Fix nie jest do końca żelatyną i do ścięcia takiej ilości płynu potrzeba całego opakowania, a nie 2 łyżeczek. My unikamy kupowania rzeczy z "fix" w nazwie, bo zwykle sami fixujemy i jest ok :) spróbuj z klasyczną żelatyną wieprzowa i będzie super.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny!
M+A