piątek, 2 stycznia 2015

Co dobrego czeka nas w 2015 roku?

Zaczął się nowy rok. Nadszedł więc czas na wróżenie z fusów, odczytywanie znaków i przewidywanie kulinarnej przyszłości w nadchodzącym roku. Na szczęście, jedzenie to taka dziedzina życia, która poddaje się trendom równie łatwo jak blogerki modowe. Podobnie jak w modzie, jedzeniowe jaskółki nowości najpierw widać wśród "wykształconych z dużych ośrodków", a potem widać już je wszędzie - od Ceprostrady po plażę w Darłówku. Nasz mały kulinarny horoskop na 2015, z przymrużeniem oka. 


1. Mniej mięsa, więcej roślin

Popularność blogów wegańskich (z Jadłonomią na czele) i wegetariańskich dowodzi, że coraz chętniej sięgamy po warzywa. Mamy jedynie problem z przetworzeniem ich na jadalne dania. Żegnaj rozgotowany brokule, papko z kalafiora i nieśmiertelna marchewko z groszkiem. Witajcie warzywne jednogarnkowce, flaki z boczniaków, hummusy z pieczonych buraków i chipsy z jarmużu.

2. Staropolskie warzywa w każdym domu 

Topinambur, jarmuż, pasternak, rzepa. Wszystkie te warzywa dawno dawno temu jedli nasi przodkowie, bo nie miały zbyt wygórowanych wymagań glebowych, dobrze rosły i można je było spokojnie przechować. Ale potem stały się synonimem biedy i skutecznie o nich zapomniano. Dzisiaj wracają do łask i atakują nas zewsząd. I dobrze, bo puree z rzepy jest kremowe i delikatnie słodkie. Przygotujcie się zatem na koktajl z jarmużu i krem z pasternaku w każdej przydrożnej knajpie.


3. Kawa? Tylko alternatywa

Minęły czasy podwójnego latte z syropem cynamonowym, cappuccino obsypanego czekoladą tak, że opadała pianka czy flat white'a prosto z Australii. Nastały czasy chemexu, aeropressa, dripa. Teraz parzymy kawę jednorodną (czyli pijemy napar z ziarna z konkretnej plantacji), najlepiej jasno paloną, wybieramy konkretną metodę parzenia, która daje nam inne doznania smakowe. I pijemy ją bez mleka i bez cukru.

4. Slow, eko, bio, śniadaniowe targi w każdym miasteczku

Publiczne spożywanie śniadanio-obiadów (na które język polski nie wymyślił jeszcze żadnej lepszej nazwy) na łonie natury, zakupy tylko u lokalnych producentów i jajka tylko od kurek mieszających w kurnikowych hiltonach. To wszystko stanie się rzeczywistością nie tylko w aglomeracjach, ale miastach, miasteczkach i wsiach. Być może wszyscy zechcą chociaż raz doświadczyć jak to jest kupić kanapkę z wędzonym łososiem za 25 złotych.


5. Fermentacja

Polacy są już od dawna największymi hipsterami świata jedząc kiszoną kapustę, kiszone ogórki, kisząc mąkę do swoich chlebów na zakwasie czy buraki na wigilijną zupę. Oprócz warzyw, kisi się też ziarna (np. Aleksander Baron w swojej restauracji kisi kaszę gryczaną). W 2015 wszystkie kraje i narody będą nadal próbowały sił w fermentowaniu tego, co dała im matka natura. Od kiedy w 2013 "gwiazdkowi" szefowie kuchni zaczęli jeden po drugim kisić lokalne warzywa, zagraniczne blogi jeden po drugim zaczęły opisywać cudowne właściwości kiszenia. I będą opisywać dalej, jeżdżąc na wizyty studyjne do Polski.

6. Miksuj i pij

Już pod koniec 2014 było wyraźnie widać, że niektórzy mają trudności z żuciem i połykaniem pokarmów stałych. Nowy Rok przywitał nas wysypem zielonych koktajli - z jarmużu, kiwi, jabłek, szpinaku, kalarepy, cytryny, limonki, gruszki i wszystkiego, co się nawinie. Bo zdrowe, bo oczyszczają, bo można łatwo schudnąć. Z pewnością zastąpią burgery i sushi.

11 komentarzy:

  1. Targi śniadaniowe - ja im bardzo życzę, aby w końcu były na nich propozycje śniadaniowe, a nie ciasta, ciasta i ciasta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to u nas jest mnóstwo propozycji śniadaniowych, ale w cenach obiadu z deserem ;)

      Usuń
    2. Niestety tutaj proporcje są bardzo zaburzone, oczywiście trafi się jakaś kanapka, ale częściej właśnie ciasta :(

      Usuń
  2. z tego co czytam, w nowym roku dużoooo ciekawych rzeczy czeka :)
    Wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak kanapka z łososiem z a taką sumę śni mi sie po nocach... marzenie, może sie spełni w tym roku :)
    Wszystkiego co najlepsze dla Was!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewióra, wpadaj na Moczydło. Dostąpi Cię ten zaszczyt na pewno!

      Usuń
  4. Ja sobie mysle, ze modnie byloby miec mini poletko z mini szklarenka dla przykladu i samemu uprawiac warzywa :) a moze to tylko takie moje mini postanowienie noworoczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to byłoby cudowne. Moja koleżanka ma taką mini szklarenkę na balkonie w centrum Warszawy. Ma w niej pomidory koktajlowe i rosną świetnie :)

      Usuń
  5. Jakub.J1/13/2015

    Moi rodzice, mieszkający na wsi mają taki "pooborowy" ogródek, przekształcony w warzywnik. Faktycznie warzywa, np. buraki czy pomidory z tego miejsca, smakują o niebo lepiej niz nawet te "ekologiczne" (z certyfikatami, przywożone nie wiadomo skąd, najczęściej z zagranicy).
    Ale te trendy mnie nie przekonują. To czysto subiektywna ocena i to osób, które akurat takie rzeczy robią i lubią. Wg. mnie ludzie na pewno nie odwrócą się od mięsa, weganizm to tylko chwilowa moda, która ze zdrowym żywieniem nie ma nic wspólnego (człowiek jest ewolucyjnie przeznaczony do spożywania mięsa, tyle, że w małych ilościach, weganizm jest sprzeczny z naturą). Staropolskie warzywa już od dawna zdają się być popularne, nawet i u moich rodziców. Kawy nie pijam w ogóle, nie znam się, więc nie wiem jak z nią będzie.
    Te "slow, eko, bio" rozwija się ślamazarnie od wielu lat, jako osoba mająca już parę lat doświadczenia w regionalno-tradycyjnej żywności (nie jest zwolennikiem ekologicznej żywności w ogóle), jestem pesymistą. Mi bardziej by się podobał powrót do normalności i powrót do zwyczajnych targowisk, gdzie każdy rolnik i przetwórca mógłby sobie sprzedawać co chce i jak chce (teraz to jest praktycznie niemożliwe, a Polska ma najbardziej bandyckie przepisy z całej UE, choć poprzedni premier, standardowo, naobiecywał "cuda na kiju").
    Co do kiszenia, to nie widze tu żadnego trendu, inne narody kiszą też wszystko, chociażby cytryny (w Libanie).
    A co do miksowania i żucia, to mogę zrozumieć, że ktoś, kogo bolą zęby lub ma problemy żołądkowe, może być zmuszony do miksowania. Normalny, zdrowy człowiek, po to ma zęby i kwasy w żołądku by spożywać pełne pokarmy. Dla tych, co się odchudzają lub niewiedzą, kalorie w postaci płynnej i generalnie inne składniki odżywcze, te złe jak i te pozytywne, szybciej się wchłaniają. Miksowanie warzyw lub owoców, zdrowych, owszem ma sens, tyle, że ja wolę raczej potrenować żuchwę. Ale już np. miksowanie jedzenia kalorycznego nie ma sensu, bo podczas trawienia i żucia, tracimy kalorie.
    To taka krótka dygresja ode mnie, nowego odwiedzającego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Jakubie! Oczywiście, że tekst jest bardzo subiektywny. Jest też bardzo ironiczny miejscami. Nie było moim celem przewidywanie przyszłości nie wiadomo jakiej czy porównywanie biznesowych aspektów jedzenia z prawdziwym dobrym produktem. Bo na taki moda powinna być cały czas, nieprzerwanie! Ale wydaje mi się, że np. kiszeniem zachwycają się narody, które raczej nie kiszą (Amerykanie, Włosi, Hiszpanie). Dlatego taka sugestia.
      A jeśli chodzi o mięso, to wydaje mi się po prostu, że szczególnei w Polsce po latach komunistycznego niedostatku ludzie dosłownie rzucili się na mięso zapominając o innych produktach. A ten trend o którym pisałam jest tego najlepszym dowodem. Skoro przez tyle czasu byliśmy skupieni n aprzygotowywaniu mięs, to gdzieś zapomnieliśmy jak przygotowywać owoce i warzywa w dobry sposób. Bo przecież to żadna nowość pieczone warzywa, potrawki warzywne, jednogarnkowce. Moja babcia takie robiła dodając do wszystkiego kaszy czy soczewicy, żeby było gęstsze. Ale jednak jak się tyle lat skupia na schabowych czy wołowych polędwicach to w końcu przychodzi do nas otrzeźwienie: no dobrze, a warzywa. Oczywiście, że nie śmiem przewidywać, że nagle wszyscy zostaną wegetarianami. Cóż byłaby to za strata nie móc zjeść porządnej krakowskiej czy wędzonego boczku! Ale jednak zauważą istnienie różnych dobrych warzyw, których można użyć do czegoś innego niż do zupy.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Jakub.J1/14/2015

      Ależ to oczywiste. Akurat spostrzeżenie z komuną i tamtymi "zwyczajami" żywieniowymi, których mi akurat, szczęśliwie nie dane mi było doświadczyć jest strzałem w 10. Ja się właśnie dziwię niektórym zwyczajom w żywieniu i w ogóle podejściu do jedzenia w Polsce i uważam niektóre za śmieszne i idiotyczne. Ale zawsze sobie tłumacze to w ten sposób "była komuna". Sam stałem się ofiarą "post-komuny", tj. w latach 90-ych, żarłem ten cały syf, jaki u nas się pojawiał. Dzisiaj się już tego wystrzegam kompletnie, żadne fast-foody czy przemysłowe syfilisy mnie nie interesują, stąd nie czuję potrzeby podniecania sie slow foodem, który uznaję po prostu za tradycyjne polskie żywienie, takie jakie było u nas od zawsze. Trzeba zwyczajnie wrócić do normalności i tyle. Warzywa i owoce to normalność w Polsce, każdy kto ma pojęcie o tym, co się u nas uprawia i uprawiało lub hodowało to wie. Nienormalnością są właśnie te dziwne trendy typu "promowanie wołowiny/wieprzowiny/gęsiny/ryb". To jest sztuczne i śmieszne. Niech ludzie jedzą tak jak chca, z czasem wszystko się wyreguluje, eksperymenty to niech przeprowadzą ci ekperymentatorzy na sobie, a nie na innych.
      Te trendy nie uważam za subiektywny wymysł wcale, styknąłem się już z podobnym tekstem już w wielu miejscach. Niestety, ci co kreują takie rzeczy, myślą wyłącznie w kategoriach ekonomicznych, aby coś nowego sprzedać.

      Usuń

Dziękujemy za odwiedziny!
M+A