wtorek, 7 marca 2017

Placek Lisy z Bullerbyn #smakiAstrid

Pewnego dnia Lisa z Bullerbyn pokłóciła się z Brittą i Anną. Zupełnie nie miała co robić i szukała zajęcia.  Mama namówiła ją na upieczenie placka. 


W książce "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren dokładnie opisuje sposób przygotowania placka - utrzeć 2 szklanki cukru z 4 jajkami, roztopić w rondelku kawał masła, dość duży, dodać mleka i mąki. Ile?  "Nie pamiętam, ile dokładnie," twierdzi Lisa. Do tego dosypać skórki cytrynowej i drożdży w proszku. Wypisz,  wymaluj drożdżowy placek ze skórką cytrynową. 


Przepis Lisy wymagał nieco modyfikacji. Kiedy wyobraziłam sobie 2 szklanki cukru w placku, przyszła mi na myśl taka ogromna blacha z piekarnika. A nawet dwie. Uwielbiamy ciasto drożdżowe, ale placka z 2 kg mąki byśmy tak łatwo nie przejedli. Dlatego ograniczyłam ilość cukru i zmniejszyłam ilość wszystkich składników. Lisa opisuje ucieranie jajek z cukrem jako "długą, trochę męczącą, ale bardzo przyjemną pracę". Pewnie musiała je ucierać w makutrze. My jajka i cukier ucieraliśmy mikserem. Trochę nie wiem po co, bo zwykle do drożdżówki po prostu dodajemy jajka i cukier. Ale chcieliśmy się trzymać przepisu z książki. Mąkę i drożdże dosypałam według własnego uznania. Chciałam, żeby ciasto było miękkie i puszyste. Takie właśnie wyszło - wysokie, puszyste, z wyraźną cytrusową nutą. 

Bullerbyn z książek Astrid Lindgren to wioska w której stoją tylko trzy domy w których mieszkają: Lasse, Bosse, Ole, Lisa, Britta, Anna i Kerstin. Prawdziwe Bullerbyn to wioska Sevedstorp oddalona 15 km od Vimmerby (tak, tego Vimmerby z opowieści o Emilu). Właśnie tam spędzała wakacje Astrid Lindgren i właśnie tę beztroskę chciała pokazać w swojej książce. Dzisiaj w Sevedstorp stoi kilka czerwonych domów z białymi okiennicami, jest tam kawiarnia w której można skosztować czekolady i bułeczek. Jeśli chcecie obejrzeć Sevedstrop w swoim domu - włączcie film Dzieci z Bullerbyn. Większość scen z filmu kręcono właśnie tam. 




Uwielbiamy książki Astrid Lindgren. Są radosne, beztroskie, a jednocześnie bardzo realistyczne. Właśnie z tej miłości do prawdziwej Szwecji zrodził się pomysł cyklu #smakiAstrid. Oprócz placka Lisy, spróbuj cynamonowych bułeczek dzieci z ulicy Awanturników


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 30 minut

Składniki:
2/3 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru 
50 g drożdży świeżych lub 25 g suchych
3 jajka
1 kg mąki (użyliśmy orkiszowej)
skórka otarta z 1 cytryny
100 g masła


1. W rondelku podgrzewamy mleko, aż będzie ciepłe. Wlewamy do dużej miski (najlepiej od miksera). Dodajemy cukier i drożdże. Mieszamy i czekamy 5 minut, aż "ruszą". 

2. W tym samym rondelku rozpuszczamy masło ciągle mieszając. 

3. Do miski dodajemy 2 jajka, mąkę, skórkę z cytryny i rozpuszczone masło.

4. Ciasto wyrabiamy ręcznie lub mikserem, aż będzie odstawać od ręki - około 5 minut. 

5. Przykrywamy je czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości - zajmie to około 60 minut. 

6. Blaszkę o wymiarach 35 x 25 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wkładamy ciasto, wyrównujemy powierzchnię dłonią. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do napuszenia na 30 minut. 

7. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza. W szklance rozkłócamy jajko. Smarujemy nim placek. Wstawiamy go do pieca na 30 minut i pieczemy do zarumienienia. Gotowe ciasto wyciągamy z pieca i studzimy przed pokrojeniem. Możemy je mrozić. 


4 komentarze:

  1. Od początku: bloga znalazłam, gdy odkryłam, jak smaczne jest połączenie pomidora z masłem orzechowym na świeżym toście. Macie tutaj pomidorówkę z masłem. Dodałam ją do zakładek, a później przewijałam kolejne posty. Po tygodniu zaliczyłam wszystkie wpisy! :) To rzadkość, żeby tyle przepisów trafiało w mój gust. Najwięcej roboty będę mieć ze słodkimi wypiekami. Wiecie, ile razy powtarzaliście kręcone bułeczki lub ciastka cynamonowe? Ale to dobrze, bo od kiedy pierwszy raz płynęłam promem Stena Line (obowiązkowa rzecz w życiu!), przepadłam w Skandynawii. Chyba że zaczęło się już znacznie wcześniej, czyli właśnie od Astrid. Ten blog pięknie się rozwija i jest arcyciekawie pisany. Zadziwia mnie tylko mała liczba komentarzy. Pozornie piszecie o sobie bardzo mało, ale teksty odkrywają Wasze kolejne fragmenty. Prowadzicie dobrą cukiernię w Warszawie czy to niepotwierdzone info? Pozdrawiam i dziękuję!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia, bo masło orzechowe, cynamon i drożdżówki to nasza największa miłość kulinarna ;) dlatego pewnie każdą drożdżówkę zawinęłabym w kształt ślimaczka, żeby wrzucić ją do torby na czarną godzinę. Bardzo się ucieszyłam Twoim komenatrzem - to daje mi mega kopa do pracy. NIe prowadzimy cukierni żadnej, ale może to dobry pomysł, żeby o nim pomyśleć?:) Pozdrowienia i smaczenego odkrywania naszej kuchni :)

      Usuń
  2. Książka mojego dzieciństwa... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny!
M+A