wtorek, 24 października 2017

Jak wyglądają największe targi spożywcze w Europie?

W momencie w którym jedzenie zaczęło mnie trochę nudzić pojechałam na największe targi żywności w Europie. Bezmiar produktów mnie nieco onieśmielił, a jednocześnie przywrócił zainteresowanie tym, co jem.



Anuga to targi żywności odbywające się w Kolonii w Niemczech co dwa lata. W jedenastu dwupoziomowych halach wystawiają się producenci mrożonek, nabiału, słodyczy, mięsa, ryb, słodyczy, dodatków piekarniczych. Wystawiają się też kraje czy regiony chcące promować siebie, swoje produkty i turystykę kulinarną.  Miałam poczucie, że są tam przedstawiciele wszystkich segmentów rynku.


Targi z założenia są okazją do nawiązania relacji biznesowych. Gdybym była kupcem pewnie szukałabym okazji do zawarcia lukratywnych kontraktów. Ponieważ nie byłam zainteresowania zamówienia kontenera amerykańskich lodów w promocyjnej cenie $80000 skupiłam się odkrywaniu nowości. Nie miałam na to zbyt dużo czasu, bo byłam tam w pracy i razem z Małgosią z Muffin Love robiłyśmy kulinarny show na stoisku Polskiej Izby Mleka. Każdą wolną chwilę wykorzystywałyśmy jednak na przemierzanie kilometrów między szynkami, kiełbasami, setkami rodzajów oliwy z oliwek czy suszonych owoców.




O tym, jakie trendy można zauważyć gołym okiem napiszę w oddzielnym tekście. Tutaj chciałabym po prostu pokazać Wam co można znaleźć na stoiskach. Można znaleźć tam naprawdę wszystko – kawy, herbaty, szynki z Hiszpanii, Niemiec i Włoch, oliwy z oliwek z Sardynii, Grecji, Hiszpanii, Włoch, makarony bezglutenowe wszystkich kształtów, przyprawy zewsząd w opakowaniach po 5 g i 50 kg. Można znaleźć też stoiska, które napawały mnie głębokim smutkiem, ponieważ jak na dłoni można było zaobserwować jak ginie zawód piekarza. Na kilku stoiskach w hali piekarniczej widziałyśmy mieszanki do wypieków każdej bułki i każdego chleba, który znajdziecie w supermarkecie. Cynamonówki z IKEA, donuty z Biedronki, Tesco, Marks&Spencer, croissanty z Vincent, Green Cafe Nero, ciasteczka owsiane z Costa Caffee i McDonalds, chleb z ziarnami z Tesco, Carrefoura i Auchan, niemieckie precle. W hali z napojami kanistry do wyrobu slushie, bubble tea i kolorowej oranżady wyglądały przerażająco – gigantyczne plastikowe pojemniki z neonowymi substancjami z aromatami tak intensywnymi, że nierozcieńczone drapały w nosie.







W pewnym momencie miałam jednak poczucie, że nie mam ochoty robić zdjęć kolejnym suszonym żurawinom albo szynkom konserwowym. Dopiero na targach zrozumiałam co znaczy hasło „przemysł spożywczy” i dopiero na targach doświadczyłam co to znaczy jakość – suszona żurawina z Nutri Podzz była najlepszą, jaką jadłam w życiu. Polski ser Stary Olęder był znacznie lepszy od większości Francuzów i Szwajcarów. Bo jak się bawią blogerki jedzeniowe? Proszą pana z obsługi technicznej o przyniesienie kilku rodzajów sera i podpisaniu ich na serwetkach. Robią sobie „ślepe próby” próbując tych bezimiennych serów, decydując który smakuje im najbardziej, a dopiero potem odkrywając co jest napisane na serwetce. Wtedy dopiero człowiek rozumie czym jest reklama i co znaczy „wsparcie sprzedaży działaniami marketingowymi”. Ludzie najpierw łykają historie, a dopiero potem jedzenie. Doświadczyłyśmy tego na własnych podniebieniach, ale to temat na inny tekst. Tymczasem, zostawiam Was ze zdjęciami.

Ulubione stroopwafels Adele. Holenderski klasyk - wafel przełożony kajmakiem.

Katalońscy biznesmeni odczuwali napięcie związane z sytuacją polityczną w swoim kraju. 


Znacie te pączki? Rocky road ostatnio był promowany przez Starbucks. 




Mój ulubiony marcepan z Lubecki występuje w opakowaniu idealnym. 

Ulubione czekoladki całej mojej rodziny - pistacja, marcepan, czekolada. Myślę, że Mozartowi też by smakowały. 
Napój na bazie mleka z wielbłąda. Piłam po raz pierwszy pasteryzowane mleko z wielbłąda. Trochę jakby bardziej słone i kwaśne niż mleko krowie. Po prostu inne niż to, do którego się przyzwyczailiśmy. 

Tort. Gotowy tort. Firma ma niesamowite portfolio dodatków do ciast.



1 komentarz:

Dziękujemy za odwiedziny!
M+A