wtorek, 20 lutego 2018

Jak smakuje miłość?

Zawsze chciałam, żeby ktoś mi ugotował jakieś wspaniałe danie ze składników, które lubię. Albo danie ze składników, których nie lubię, ale które będzie mi smakowało. Przez dłuższy czas wydawało mi się to niewykonalne. Do czasu...


Jest takie cudowne miejsce w Polsce w którym mogłabym spędzać czas odpoczywając i pracując. To Water and Wine - restauracja, która powstała przy zakładzie butelkującym Cisowiankę i Cisowiankę Perlage. Szef kuchni Marek Flisiński i jego prawa ręka Kamil Raczyński tworzą miejsce, które jest absolutnie wyjątkowe. Nie tylko dlatego, że restauracja nie jest otwarta codziennie i można do niej przyjść tylko na wyjątkową kolację (co od razu sprawia, że czujesz się wyjątkowo). Przede wszystkim dlatego, że jest to miejsce z własną winnicą, polem, warzywniakiem, zielnikiem i stawem. Wszystkie składniki są w zasięgu ręki i wzroku. W piwnicy obok beczek i butelek z winem są półki z fermentowanymi owocami (fermentowana figa jest mistrzostwem świata) i warzywami. Są też chyba wszystkie odmiany octu. 



Do Water and Wine pojechały dziewczyny, które kochają dobre jedzenie: Kasia z ChilliBite, Agata i Sylwia z Kuchni w Formie i Maia z Qmam Kaszę. Każda z nas miała wypisać co jej się kojarzy z miłością i z miłością napisaną językiem smaku. W końcu spotkałyśmy się w Walentynki. Kasia napisała o pieczonym kurczaku zwiastującym pyszną ucztę, Maia o kalarepie - warzywie niedokochanym, a wspaniałym, Agata i Sylwia o języku miłości i odrzuconych podrobach. Ja napisałam o kompromisach i wyzwaniach, bo z tym mi się kojarzy miłość. Od dawna marzyłam, żeby ktoś mi odczarował solony karmel, którego nie znoszę. 


W Water and Wine możemy wejść do kuchni. Możemy tam pomagać kucharzom, jeśli mamy na to ochotę. Ja zawsze mam ochotę, bo praca w kuchni mnie relaksuje i nie przeraża mnie stosik jabłek, które trzeba zetrzeć na tarce w plasterki o grubości całego milimetra. Poza tym, w kuchni można poczuć czym żyje miejsce, kto tam jest, co jest najważniejsze.  Tym razem próbując odczarować słony karmel zostałam przydzielona do sekcji deserowej i robiłam tarty z kremem migdałowym i jabłkami podane z lodami różanymi i solonym karmelem z miso. Miso to pasa z fermentowanej soi, którą używa się często w kuchni japońskiej. Dodana do karmelu sprawiła, że stał się on jakoś nieziemsko okrągły, bogaty w smaku i przytłaczający. Był ... interesujący. 


Zastanawiałam się pisząc ten tekst czy ktoś badał czy miłość ma smak. Trafiłam na streszczenie wyników badań sugerujących, że uczucie miłości sprawia, że oceniamy różne produkty spożywcze (czekoladę, owoce) jako słodsze (pełen tekst tutaj). Z pewnością to, co nam smakuje uruchamia ośrodek przyjemności - ten sam, który uruchamia się, gdy się zakochujemy. Mojego ośrodka przyjemności z pewnością nigdy nie uruchamiał słony karmel i teraz wiem to na pewno. 

Za to wszytkie inne dania były po prostu rozkoszne. Każde jedyne w swoim rodzaju, spójne, tworzące niesamowitą całość - z jednej stronny lekkie, a z drugiej sycące. Niesamowitym doświadczeniem było obserwowanie reakcji dziewczyn próbujących "swojego" smaku. Nieprawdopobnie rozpromieniały się i rzeczywiście dania z ich ulubionymi składnikami sprawiały im nieopisaną radość. Fascynuje mnie to, że każda wybrała coś innego i miała z tym związaną długą historię. Smak to przecież nie tylko to, co na języku czy w nosie, ale też to, co w głowie. Dlatego w gwiazdkowych restauracjach przed posiłkiem słuchasz historii, doświadczasz "wykańczania", słuchasz odpowiedniej muzyki. Water and Wine z pewnością inspiruje. Na przykład do tego, żeby nie bać się takich połączeń jak borowiki i czekolada w pączkach. Albo chrzan i curry. Zresztą, zobaczcie, a jeśli macie taką możliwość zarezerwujcie stolik. To naprawdę wyjątkowe miejsce! 
Wszystkie zdjęcia wykonał Maciej Stankiewicz. 



Kalarepa w mleku owisanym z pesto jarmużowym


Moje korzenie - pietruszka, chrzan, liście curry, żótko


Bulion z bukiecikiem ziół


Pierś z kurczaka w sosie holandaise ze skórą, kawior 


Ozorek jagnięcy z truflami, selerem, karmelizowaną gruszką


Tarta jabłkowa, lody różane, solony karmel z miso


Pączki z nadzieniem borowikowo-czekoladowym

1 komentarz:

  1. Ciekawe doświadczenie ;) Ja się boję ryzykować i zamawiać coś co może mi nie podejść smakiem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny!
M+A