piątek, 14 września 2018

Dlaczego na duńskich ulicach leży cynamon?

Pewnego dnia nasze dziecko wpadło rowerem na słup. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to że słup był cały w cynamonie. Pół chodnika wokół też. 


Cynamon widzieliśmy nie tylko wokół różnych słupów, ale też wokół ławek. O co chodzi? Czy cynamon jest aż tak tani, że trzeba go rozsypywać a może Duńczycy tak kochają jego zapach, że muszą go mieć wszędzie? Nie!

Wyobraż sobie, że masz 25 lat i nie masz żony albo męża. Spotykasz się z przyjaciółmi. Oni zamiast prezentów dzierżą w dłoniach torebki z cynamonem (w wersji delikatnej) lub białko jajka z cynamonem (w wersji hard). Przywiązują cię do słupa lub sadzają na ławce i zaczynają. Sypią na ciebie cynamon, a potem oblewają cię wodą. Wtedy lepiej się wciera we włosy, twarz i ubranie. Jeśli masz męża lub żonę to ta wonna tradycja zupełnie cię omija. Statystycznie jednak ożenisz się w wieku 34 lat, a za mąż wyjdziesz w wieku 32. Dlatego możesz się przygotowywać już do 30. urodzin kiedy to obsypią cię ... pieprzem.


Tradycja obsypywania jubilatów cynamonem nie jest duńską odpowiedzią na cinnamon challenge. Praktykowana jest mniej więcej od XVI wieku (pomyślcie ile ton cynamonu jest na duńskich ulicach!). Handlarze przyprawami zajęci prowadzeniem swoich biznesów i podróżami zapominali o sprawach sercowych. W ramach przypomnienia im o żeniaczce życzliwi przyjaciele i rodzina obsypywali ich przyprawami. Dzisiaj cynamon to po prostu symbol 25. urodzin i znak, że wszyscy się razem świetnie bawią.

Cynamonowe urodziny wydają się zupełnie beztroskie, ale w 2017 roku w Odense jubilat zajął się ogniem! Cynamon, jak się okazuje, jest substancją łatwopalną. Chłopak w trakcie urodzinowego rytuału po prostu zamienił się w kulę ognia. Na szczęście, jego znajomi przygotowani na polewanie go wodą (w celu utrwalenia cynamonowego efektu) byli w stanie go uratować. Koniec końców, miał tylko poparzone nogi.