sobota, 22 grudnia 2018

Duńskie Boże Narodzenie

Dania to jest jedynak fascynujący kraj: od połowy listopada oficjalnie zaczyna się świętowanie Bożego Narodzenia. Nie tylko wszędzie wiszą świąteczne dekoracje, ale na wszystkich stołach pojawiają się typowe świąteczne dania. 



Po czym poznać, że to już?

Po pierwsze, po piwie. Duńczycy od niedawna mają niezwykły sposób na uroczyste rozpoczęcie sezonu świątecznego. Jest to J-Dag (dzień J). W pierwszy piątek listopada o godzinie 20:59 browar Tuborg wypuszcza świąteczne piwo – Jullebryg, stąd nazwa dzień bożonarodzeniowego piwa. Tradycja narodziła się w 1990 roku po tym jak o 20:59 w telewizji poleciała pierwsza reklama obwieszająca światu – świąteczny Tuborg oznacza Święta. Tego dnia dokładnie o 20:59 wielkie ciężarówki Tuborga otwierają swoje bagażniki i pod najważniejszymi barami w największych miastach Danii zupełnie za darmo rozdają świąteczne piwo. W sklepach sprzedaż zaczyna się o 20:59. Można więc uznać, że w pierwszy piątek listopada o godzinie 20:59 zaczyna się świąteczny sezon.

Po drugie, na wszystkich kostkach masła Lurpak i na każdym kartonie mleka Arla widnieje napis God Jul. W sklepach, w zoo, muzeach, szkołach wiszą piękne czerwono-białe serduszka – papierowe wycinanki, które podobno wymyślił sam Andersen (tak, ten od bajek dla dorosłych). Z każdego rogu wyglądają małe skrzaty – nisse, które dobrze znacie z produktów m.in. ikea. Mają długie brody, kartoflane noski i szpiczaste czapeczki. Wszyscy od połowy listopada zajmują się też kupowaniem kalendarzy adwentowych (o których pisałam tutaj) lub kolekcjonowaniem podarków do kalendarzy. Nisse przynosi prezenty codziennie, ale tylko jeśli zostawi mu się odrobinę ryżu. Mikołajek zatem się zupełnie nie obchodzi.

Po trzecie, święta zaczynają się wraz z odpaleniem choinki na głównym placu miasta i otwarciu uroczych jarmarków bożonarodzeniowych. Wszystko dzieje się w drugiej połowie listopada.


Adwent, czyli hygge


Adwent w Danii to czas naprawdę magiczny. Każdy przygotowuje wieniec adwentowy z czterema świecami, które zapala się w kolejne niedziele. Tradycyjnie wieniec podwieszało się pod sufitem – niektórzy nadal to praktykują. Poza wieńcem, na stole pojawia się świeca adwentowa. Widnieją na niej cyfry od 1-24. Codziennie spala się ok. 1 cm świecy i w ten sposób świeca pokazuje czas pozostały do Świąt. W oknach palą się niezliczone ilości świec, które stoją w świecznikach projektu Georga Jensena lub Lassena Kubusa. Nigdy nie widziałam w sklepach takich ogromnych opakowań świec. 13 grudnia świętuje się święto św. Łucji, ale nie wygląda to tak spektakularnie jak w Szwecji czy Norwegii, gdzie pochody ze świecami zapełniają ulice. W Odense w piekarni nawet nie mieli bułeczek św. Łucji (a pani, którą o nie zapytałam odpowiedziała mi, że nie jesteśmy w Szwecji tylko w Danii). Być może w Kopenhadze czy Aarhus jest inaczej.


Od połowy listopada Duńczycy i wszyscy razem z nimi organizują julefrokost, czyli lunch świąteczny. Zwykle jednak odbywa się od wieczorem, a nie w porze lunchu. Każdy w sezonie świątecznym musi zaliczyć kilka takich kolacji: dla zespołu, dla firmy, dla klubu sportowego, dla szkoły, dla miłośników kotów, etc. Zwykle na takich imprezach wszyscy raczą się tradycyjnymi daniami, duńskim piwem i okowitą.

Wigilia w Danii jest najważniejszym dniem świąt. Ale nie tak jak u nas, kiedy pracujące mamy muszą sobie załatwiać urlop albo prosić o skrócenie dnia pracy. Wigilia to święto od rana do nocy. W Wigilię Duńczycy idą nawet na nabożeństwo świąteczne, chociaż nie są zbyt religijnym narodem. Około 18:00 zasiadają do świątecznej kolacji. Nie ma przystawek – jest pieczona kaczka, gęś lub szynka, ziemniaki w karmelu, czerwona kapusta. Na deser podaje się ogromną miskę risalamande w którym ukryty jest jeden migdał. Ten, kto go znajdzie dostaje w prezencie małą marcepanową świnkę. Po kolacji zapala się świece na choince (nadal w wielu domach są to prawdziwe świece). Wszyscy członkowie rodziny tańczą wokół choinki śpiewając kolędy i świąteczne piosenki. Jak długo? Tak długo jak dzieci mają do tego cierpliwość. Pod choinką czekają prezenty. Najmłodsze dziecko czyni honory i rozdaje podarki wszystkim zebranym. Po rozpakowaniu prezentów przychodzi czas na kawę, ciasteczka i suszone owoce. Nasze hity po kolei to daktyle w lukrecji, figi w lukrecji, daktyle w kakao, figi w kakao. Tak, polubiliśmy lukrecję.  Wracając do prezentów - prezenty zawsze mają specjalną metkę, bo Duńczycy uwielbiają je zwracać i wybierać to, co im się podoba bardziej.

Po kawie i ciasteczkach, późną nocą wszyscy idą spać. 25 grudnia to dzień piżamy, dojadania resztek, oglądania telewizji (Kevin sam w domu to świąteczna tradycja również w Danii), czytania książek, słuchania muzyki i bycia razem. 26.12, z kolei, organizuje się świąteczne lunche. Albo przyjaciele spotykają się u kogoś w domu albo idą do restauracji. W tym dniu Duńczycy grają też w zabawę, którą uwielbiają (z która jest absolutnie frustrująca dla naszych dzieci).


Pakkeleg, czyli świąteczna zabawa 

Zasady są proste. Każdy przynosi mały prezent (w Danii urocze jest to, że na wszystkie w zasadzie okazje przyjaciołom daje się prezenty małe i symboliczne – w szkole maksymalnie do 50 koron, czyli 30 złotych). Wszystkie prezenty kładzie się na stół. Na stole ląduje kostka do gry. Każdy po kolei rzuca kostką. Jeśli wypadnie 6, może wybrać prezent. Jeśli nie, czeka aż wypadnie. Kiedy wszystkie prezenty znikną ze stołu zaczyna się PRAWDZIWA zabawa. Ustawia się minutnik (zazwyczaj na 5-10 minut). Teraz każdy kto wyrzuci 6 może ukraść komuś prezent. Tak, może się okazać, że jedna osoba ma farta i zgarnia wszystko. Kiedy zadzwoni minutnik, zabawa się kończy. Wszyscy otwierają prezenty, czasem się nimi wymieniają. Nie ma zmiłuj – nie trafiło Ci się nic, to trudno. Dla naszych dzieci to jest najbardziej emocjonująca i najtrudniejsza ze wszystkich zabaw (dlaczego on ma 3, a ja nic? Kiedy wypadnie 6? Oddawaj mi to wielkie pudełko).



Świąteczne słodycze

Dania od listopada do końca grudnia do raj dla łasuchów. Zupełnie bez wyrzutów sumienia można objadać się aebleskiver (przepis tutaj), waniliowymi ciasteczkami w kształcie wianuszków (tymi, które zawsze są w puszkach z duńskimi cistkami), malutkimi okrągłymi ciasteczkami z pieprzem, pierniczkami z migdałami, klejner (czyli takimi jakby faworkami), jullebolle (bułeczkami drożdżowymi ze skórką pomarańczową, czasem marcepanem i czekoladą), marcepanem, marcepanem z nugatem, migdałami w karmelu, migdałami w karmelu z lukrecją. Pięknym zwyczajem jest też obdarowywanie się dużymi pierniczkami w czekoladzie. Wszystkie słodkości zapija się gloggiem w wersji czerwonej (którą znamy doskonale) i białej (na bazie soku jabłkowego z białym winem i rumem). Dzieci dostają bezalkoholowy glogg biały lub czekoladę z bitą śmietaną lub piankami. Do tego dorośli raczą się okowitą i bożonarodzeniowym piwem. Naprawdę w Danii nie czuć „koszmarnej szarości”, nie ma „zbyt długich i męczących wieczorów”. Jest tyle światła, świec, wspaniałych przekąsek, że ten czas ciemności jest wyjątkowo magiczny.

Zaskakujące jest tylko to jak szybko z półek znikają produkty kojarzone ze świętami. Dzisiaj jest 22.12. W okolicznych sklepach prawie nie ma aebleskiver, kończą się zapasy gloggu i gotowych mieszanek bakalii, wszystkie ciastka są na ogromnej promocji. Podobnie, sos wiśniowy i ryż potrzebny do przygotowania risalamande. Te smaki są zarezerwowane na czas świąt Bożego Narodzenia, więc od początku listopada trzeba się nimi nacieszyć do woli. Za kartonem z mlekiem, za miejskim autobusem, biblioteką i wszystkimi sklepami powtórzymy God Jul!


2 komentarze:

  1. Dodam jeszcze, że:
    -ta druga połowa listopada, kiedy światełka zapalają, to w tym roku był listopada dzień siedemnasty;
    -produkty świąteczne znikają, podobnie jak "normalna" żywność o krótkim terminie przydatności, bo większość sklepów będzie zamknięta przez trzy dni (24-26). Dzięki temu z kolei w TooGoodToGo był dziś obfity łup, bo piekarnia jest też programowo nieczynna w niedziele :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świąteczne piwo za darmo? Oryginalnie. Strach pomyśleć co by się działo w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny!
M+A